W Polsce akcje ratownicze przeprowadzone przez GOPR czy TOPR są bezpłatne, jednak w sytuacji gdy pomocy udzielą nam zagraniczne służby, koszty pokryjemy z własnej kieszeni. Na Słowacji czy w Czechach za sam start śmigłowca zapłacimy około 2-5 tys. euro, a przy pełnej akcji ratowniczej wraz z transportem do szpitala rachunek wzrośnie powyżej 10 000 euro. Jak się przed tym uchronić?

Wyruszając w polskie góry często trudno zorientować się, kiedy przekroczyliśmy granicę państwa, ponieważ nie jest ona wyraźnie oznaczona. Turyści, którzy planują wyjścia w polskie Tatry, Bieszczady czy Beskidy powinni brać pod uwagę, że część szlaków prowadzi wzdłuż granicy.

Dobrym przykładem jest popularny szlak przez Czerwone Wierchy. W wielu miejscach przebiega już za granicą polsko-słowacką. Idąc z Kasprowego na Czerwone Wierchy prawie cały czas szlak prowadzi po stronie słowackiej. W przypadku urazu, który nastąpi za granicą, polscy ratownicy zgłoszenie odebrane od polskiego turysty muszą przekazać słowackim służbom ratunkowym.

Poszerzamy granice

Szlaki bez Granic to ubezpieczenie, które działa nie tylko we wszystkich polskich pasmach górskich, ale co ważne do 30 km w głąb państw sąsiedzkich. Zakres ochrony obejmuje koszty poszukiwania i ratownictwa, także z użyciem śmigłowca oraz koszty leczenia w Polsce i za granicą, wraz z transportem do kraju. W ten sposób nie ryzykujemy konieczności pokrycia wysokiego rachunku, jaki otrzymamy po interwencji zagranicznych służb ratunkowych.

Akcja ratownicza w słowackich Tatrach może kosztować nawet 50 tys. zł., zwłaszcza w przypadku poszukiwań w trudnym terenie. Koszty wzrastają wraz z liczbą zaangażowanych ratowników i użyciem specjalistycznego sprzętu. Na urazy i wypadki w górach jesteśmy narażenie nie tylko podczas sportowych aktywności, dlatego przygotowania do wyjazdu warto rozszerzyć o wykupienie odpowiedniej polisy, która zapewni nam bezpieczny powrót z górskich szlaków.

 

Kup online»